Wydawnictwo: Świat Książki
Tytuł oryginału: Home again
Data wydania: 2023-05-17
Liczba stron: 446
ISBN: 9788382899252
Bardzo lubię powieści Kristin Hannah, które utrzymane są w jednym, bardzo szybko rozpoznawalnym stylu. W zasadzie nie przypominam sobie, by jakaś jej książka nie zachwyciła mnie już od samego początku. Zawsze mocno „zżywałam” się z bohaterami i „angażowałam” w ich przygody. Tym razem jednak tak właśnie się stało, co było dla mnie dość sporym zaskoczeniem. Od początku ta opowieść była, jak na mój gust, zbyt melodramatyczna, zbyt amerykańska i niestety dość przewidywalna. Na szczęście, mniej więcej w połowie, zmieniła się dynamika i fabuła zaczęła intrygować.
Głównymi bohaterami są: niesamowicie inteligentna i zdolna pani kardiolog oraz przystojny i niezwykle popularny gwiazdor Hollywood. Spotykają się ponownie po kilkunastu latach. On, na skutek dość mocno rozrywkowego trybu życia, potrzebuje nowego serca by przeżyć. Ona jest najlepsza w dziedzinie transplantacji. Po raz kolejny połączyło ich serce, chociaż w trochę innym znaczeniu. Zanim Angel zniknął z życia Madelaine, przed wielu laty rozkochał ją w sobie i opuścił w najmniej odpowiednim momencie. Jak można się spodziewać, ta nowa sytuacja dość mocno namiesza w ich – może nie tyle uporządkowanych, co dobrze im znanych codziennościach. Ale zmiana ta dotyczyć będzie również ich najbliższych – brata Angela, który chociaż jest księdzem, to skrycie kocha Mady oraz Liny – córki lekarki, która nigdy nie poznała swojego ojca…
Historie opowiadane przez Kristin Hannah są zawsze niezwykle emocjonujące, burzliwe, przejmujące i wzruszające. Obowiązkowo kończą się również happy endem, co akurat lubię, gdyż czasem potrzebny jest w książkach optymizm i uczucie lekkości po przeczytaniu ostatniej strony poprawia nastrój. Na tę nową książkę Hannah czekałam dość długo i zdążyłam się już stęsknić za jej opowieściami. Może problem polega na tym, iż jest to wznowienie powieści napisanej przez nią w 2012 roku, czyli w gruncie rzeczy nie jest to nowa książka – przez te 11 lat warsztat autorki zdecydowanie się poprawił i fabuły nie są tak banalne i przewidywalne, co jest ogromną zaletą.
Ogólnie, rzadko trafiam na powieści, których zakończenie znam już na początku. Przeważnie autorzy, których wybierałam, zaskakiwali mnie finałem historii. Tym razem zakończenie jest bardzo oczywiste, podobnie jak dramatyczne przeżycia bohaterów. Czytając tę powieść, czułam się tak jakbym oglądała kolejną powtórkę w telewizji – owszem, może to sprawiać przyjemność, ale największa frajda jest jednak za pierwszym razem.
To chyba największy zarzut to „Powrotu do domu” – ten spodziewany schemat nastawiony na pospolity dramatyzm. Bohaterowie mają pod górkę – dotykają ich katastrofy i tragedie – ale oczywiście z wszystkich wychodzą obronną ręką. „Powrót do domu” to taka bajka dla dorosłych. Trochę do popłakania, trochę do szerszego otwierania oczu z „przerażenia”, trochę do wzruszenia i „żyli długo i szczęśliwie”. Czy polecam? Miłośnikom Hannah – owszem, z ciekawości. I tym, którzy lubią bajki.
niedziela, 16 lipca 2023
„Powrót do domu” – Kristin Hannah
wtorek, 11 lipca 2023
„Życie Violette” – Valerie Perrin
Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: Changer l'eau des fleurs
Data wydania: 2022-03-23
Liczba stron: 480
ISBN: 9788382153767
Na tę książkę zwróciłam uwagę już bardzo dawno temu – przyciąga do niej jak magnes niesamowicie kwiecista okładka w odcieniach błękitów z dodatkiem złota – jest piękna. Mimo to nie kupiłam jej za pierwszym razem, ani za drugim, czy trzecim. Opis okładkowy nie był zbyt przekonujący, a może czytałam go w nieodpowiednim momencie... „Życie Violette” kupiłam wreszcie i jak tylko przeczytałam pierwszych kilka zdań, wiedziałam, że będzie to wyjątkowa lektura.
Życie Violette zmieniało się wiele razy i to o 180 stopni, w kilku przełomowych dla niej momentach – były to chwile ekstremalnie szczęśliwe i proporcjonalnie do nich tragiczne. Niczym sinusoida. Względny spokój, a na pewno pewną, bezpieczną i pogodną rutynę osiągnęła dopiero w chwili, gdy znalazła swoje miejsce na ziemi – paradoksalnie stało się to w niewielkiej, prowincjonalnej miejscowości, gdzie objęła posadę dozorczyni na cmentarzu.
Violette od samego początku stała się dobrym duszkiem tego miejsca – dbała nie tylko o otoczenie i ogród, ale i o odwiedzających zmarłych pochowanych na jej cmentarzu. „Pani z cmentarza” miała dla nich zawsze dobre słowo, uśmiech, kubek pysznego napoju, wyhodowane samodzielnie kwiaty czy po prostu czas. Ludzie w naturalny sposób otwierali się przed nią i dzielili najbardziej osobistymi przeżyciami. O swojej przeszłości nie mówiła jednak prawie nikomu. Nadszedł jednak czas, by oddzielić ją grubą kreską, zacząć ponownie żyć i cieszyć się tym nowym życiem.
Niezwykła opowieść o całkiem zwyczajnych rzeczach, które charakteryzują niejedną codzienność. Główna bohaterka niby nie robi nic nadzwyczajnego, ale przez pogodę ducha jaka ją charakteryzuje, wbrew przeciwnościom przewrotnego losu, sprawia, że roztacza się wokół niej wyjątkowa aura. Przyciąga i oczarowuje wszystkie osoby na swojej drodze – bez względu na to, czy są to postaci książkowe czy czytelnicy.
„Życie Violette” jest w gruncie rzeczy książką bardzo smutną, poruszającą wiele bolesnych aspektów życia, takich jak śmierć, strata, cierpienie czy zdrada. Tragedie jakie dotykają główną bohaterkę powinny ją całkowicie przytłoczyć i przygnieść. Jednak okazuje się, że siła człowieka jest niewyobrażalna i czasem mały impuls wystarczy, by wykrzesać nadzieję, podnieść się z kolan i z podniesioną głową iść przed siebie. Najpierw małymi kroczkami, pomału i w końcu zacząć biec i z ufnością rzucić się w nowe, inne – niekoniecznie lepsze – ale szczęśliwe życie. Biorąc to wszystko pod uwagę można stwierdzić, że jest to niezwykle pozytywna, optymistyczna, budująca i inspirująca historia, chociaż wielokrotnie porusza przede wszystkim tę ciemną stronę życia.
Powieść „Życie Violette” to apoteoza życia. Może zabrzmi to dość trywialnie, ale autorka podkreśla, jak ważne jest by doceniać jego piękno i cieszyć się drobiazgami. Urocze opisy zwykłych codziennych czynności, zjawisk, sytuacji, jakich doświadcza Violette rozczulają i emanują ciepłem oraz bardzo pozytywną energią. Jej codzienna radość jest jak promienie słońca, które padają na wszystko dookoła. I tak oddziałuje ta książka na czytelnika. Ogrzewa się on historią Violette.
Valerie Perrin napisała niesamowitą książkę o miłości, jej stracie, o życiu i śmierci, o radości, drugich szansach i wybaczaniu. Mówi się, że zawsze warto poznać prawdę, nawet gdyby była nie wiadomo jak bolesna – może rzeczywiście jest to prawdziwie oczyszczające i tylko wtedy można zacząć wszystko jeszcze raz. Wzruszająca, emocjonująca, tajemnicza, intrygująca, czuła, ujmująca i bardzo ciepła historia, która zostaje z czytelnikiem na bardzo długo.
piątek, 30 czerwca 2023
„Osaczony” – Krzysztof Koziołek
Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
Data wydania: 2023-05-29
Liczba stron: 362
ISBN: 9788396487285
Najnowszy „zielonogórski” thriller autorstwa Krzysztofa Koziołka za mną i wszystko wskazuje na to, że czytelnicy mogą liczyć na kontynuację, gdyż na scenę wprowadzono nową postać. Tym razem uroczemu i przenikliwemu Andrzejowi Sokołowi (który został konsultantem policyjnym i już oficjalnie wspomaga kryminalnych) partnerować będzie nie tylko jego dobry przyjaciel komisarz Grodzki, ale i jego nowa partnerka – początkująca, lecz bardzo zdolna policjantka – Daria Anioła. W myśl zasady „takich dwóch jak jak nas trzech, to nie ma ani jednego”.
Pewien mężczyzna dostaje ataków paniki w całkiem zwyczajnych sytuacjach, ponieważ nie może pogodzić się ze śmiercią żony i córki. Inny, na skutek rodzinnej tragedii, decyduje się na ostateczny krok i popełnia samobójstwo. Przykłady kolejnych przypadków można by mnożyć – traumy, depresja, problemy psychiczne. Tym co łączy wspomnianych panów jest całkiem pokaźne konto bankowe oraz nietypowa terapia u pięknej pani doktor. A ponieważ tym, który nie wytrzymał presji i targnął się na swoje życie był kolega Sokoła, dziennikarz postanawia dokładniej przyjrzeć się sprawie…
Dziennikarz Andrzej Sokół to zdecydowanie moja ulubiona postać stworzona przez Krzysztofa Koziołka. Inteligentny, bystry, sprytny, błyskotliwy i dowcipny. Taki też jest ten thriller kryminalny. Akcja wciąga już od pierwszych stron, a intryga, którą rozwikłać muszą bohaterowie, trzyma w napięciu i pochłania czytelnika. Liczne zwroty akcji zaskakują i rzucają całkiem inne światło na sytuację bohaterów. Dla mnie – rodowitej zielonogórzanki – umiejscowienie akcji w moim rodzinnym mieście jest dodatkową i bardzo dużą zaletą. Rezygnacja z popularnych ogólnopolskich miejscówek na rzecz, może i prowincjonalnego, ale pięknego miasta może działać ożywczo – zarówno na fabułę jak i na odbiór czytelników.
To co lubię od pierwszej przeczytanej przeze mnie powieści Koziołka, to powtarzane przez niego na końcu książki stwierdzenie, iż historia wprawdzie jest fikcyjna, ale w każdej chwili może się wydarzyć. Gdy się nad tym zastanawiam po skończeniu każdej kolejnej książki autora, ogarnia mnie mieszanka niedowierzania, przerażenia i szoku. Fantazja i kreatywność autora (do złudzenia przypominające cechy Sokoła) zaskakują ale i wywołują podziw.
„Osaczony” to doskonała rozrywka dla miłośników współczesnych i realistycznych powieści z dreszczykiem i niebanalną fabułą. Akcja pędzi tak szybko, że kolejne strony znikają w oka mgnieniu. Mam nadzieję – a może i pewność – że już wkrótce będę mogła towarzyszyć duetowi Sokoła i Anioły podczas rozwiązywania kolejnych zagadek kryminalnych. Gorąco polecam i czekam na kolejną (o)powieść!
poniedziałek, 26 czerwca 2023
„Loba Negra. Czarna Wilczyca” - Juan Gómez-Jurado
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Cykl: Antonia Scott (tom 2)
Tytuł oryginału: Loba Negra
Data wydania: 2023-06-28
Data 1. wydania: 2019-10-24
Liczba stron: 528
ISBN: 9788382107081
Tym razem miałam okazję przeczytać przedpremierowo książkę w ramach akcji promocyjnej zorganizowanej przez wydawnictwo Sine Qua Non, do którego mam sentyment ze względu na powieści Anety Jadowskiej. Wprawdzie „Czarna wilczyca” to zupełnie inna propozycja niż te, do których przyzwyczaił mnie SQN, jednak świadczy to tylko o tym, jak różnorodną ofertę ma „on” dla swoich czytelników. „Loba Negra. Czarna Wilczyca” autorstwa Juana Gómeza-Jurando to druga część cyklu o Antonii Scott i zarazem bardzo oryginalny thriller, trzymający w napięciu do ostatniej strony – prawdziwa niespodzianka dla takich moli książkowych jak ja.
Antonia Scott to jednostka obdarzona ponadprzeciętnym umysłem, która potrafi rozwiązać każdą sprawę, co jest z pewnością tylko kwestią czasu lub inspiracji chwilą, czy też odpowiednią osobą, a tą coraz częściej jest jej partner – pełen sprzeczności, jednak oddany jej pełnym sercem – inspektor Jon Gutierrez. Tym razem Mentor wysyła ich na akcję do słonecznej Marbelli, gdzie w brutalny sposób zabito skarbnika rosyjskiej mafii, a jego żona cudem uniknęła podobnego losu. Jeśli ktoś ma znaleźć i ocalić tę kobietę, to jest to tylko Antonia, której jedno spojrzenie na miejsce zbrodni mówi więcej niż mozolna i wielogodzinna praca całego oddziału miejscowej policji. Scott nie wie jeszcze, że podobny cel ma również bardzo niebezpieczna, tajemnicza i przede wszystkim skuteczna zabójczyni wynajmowana w skrajnych przypadkach przez mafię – Czarna Wilczyca. Wkrótce jednak obie panie będą miały okazję się poznać…
Schemat fabuły jest dość prosty, a co się z tym wiąże, dość często spotykany w literaturze sensacyjnej: policjanci muszą znaleźć kogoś zamieszanego w podejrzane sprawy zorganizowanych grup przestępczych, a te próbują pokrzyżować im plany. Zaczyna się wyścig z czasem i z konkurencją. I na tym banał się kończy, bo cała reszta to coraz większe zaskoczenia i niespodzianki, przeplatane wyważonym suspensem, by za chwilę zszokować z wielokrotną mocą w kolejnym zwrocie akcji – a tych nie brakuje i muszę przyznać, że dwa z nich porządnie wprawiły mnie w osłupienie!
Sięgając po ten hiszpański thriller nowego dla mnie autora, nawet przez chwilę nie przypuszczałam, że w moich rękach znajdzie się ponad 500 stron tak wyśmienitej rozrywki, trzymającej w napięciu do ostatniej chwili.
Bardzo dużą zaletą powieści są wyjątkowe postaci. Bardzo zróżnicowane charakterologicznie, intrygujące i wywołujące całą gamę uczuć – od sympatii, przez współczucie, aż do pogardy lub nawet nienawiści. Może niekoniecznie statystyczny czytelnik może się z nimi identyfikować, ale z pewnością im kibicuje i z niecierpliwością czeka na rozwój ich losów. Trochę, żałuję, że do tej pory nie poznałam dokładniej historii Antonii Scott, którą przedstawiono w pierwszej części cyklu, chociaż między wierszami drugiego tomu i tak można sporo wywnioskować. Mimo to, z pewnością nadrobię te małe niedopatrzenie, tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, iż w trzecim tomie opowieść zatoczy koło i wróci właśnie do tych początków.
Z czystym sumieniem polecam „Czarną Wilczycę” miłośnikom powieści z dreszczykiem i ostrzegam, że jest to książka, której nie można odłożyć na później, więc zarezerwujcie sobie od razu kilka godzin na lekturę. Nie będzie to czas stracony. Wartka akcja, trzymająca w napięciu fabuła, współczesne problemy społeczne i afery kryminalno-mafijne, a to wszystko w malowniczej scenerii hiszpańskiego wybrzeża Costa del Sol. Juanowi Gómezowi-Jurando jestem wdzięczna za ten nietypowy powrót do mojej ulubionej Andaluzji i fakt, że Hiszpania jest tak mocno wyczuwalna w tej powieści. Z niecierpliwością czekam na kolejną część cyklu i cieszę się, że przede mną jeszcze część pierwsza – czyli podwójna przyjemność.
piątek, 23 czerwca 2023
„Czas zaklęty” - Ałbena Grabowska
Wydawnictwo: Marginesy
Cykl: Alicja w krainie czasów (tom 1)
Data wydania: 2022-02-24
Data 1. wyd. pol.: 2016-05-18
Liczba stron: 336
ISBN: 9788381323192
„Czas zaklęty” to pierwsza część mniej znanej trylogii Ałbeny Grabowskiej, która prawdziwą popularność zdobyła dopiero „Stuleciem Winnych”. Fabuła może nie jest mocno rozbudowana, jednak charakterystyczny styl autorki jest zauważalny i tę powieść „po prostu” dobrze się czyta. Grabowska ponownie przenosi czytelników w przeszłość, na polską wieś – jednak tym razem aż do końca XIX wieku. Główną bohaterką jest niezwykła Alicja.
Dziewczynka jest owocem gorącego romansu między hrabim Janem i służącą Natalią. Dla prostej dziewczyny było to jednak znacznie więcej – zadurzyła się w arystokracie tak bardzo, że gotowa była zrobić wszystko, by z nią był. Posunęła się nawet do czarów, jednak nie wszystko poszło po jej myśli. Mimo to córka tych dwojga była osobą nieprzeciętną i wyjątkową, tak jak chciała jej matka. Dorastała w otoczeniu, które było jej bardzo bliskie, jednak czuła się tam obca. Z jednej strony fascynująca Alicję natura, obok drogie komnaty, ale i ogromne możliwości, gdyż ciekawa świata Alicja mogła rozwijać się szybciej niż jej rówieśnicy – o co zadbał jej ojciec, zatrudniając najlepszych nauczycieli. Materialnie – owszem – nie brakowało jego córce niczego, jednak czy czuła się kochana? „Alicja w krainie czasów” to opowieść o wyjątkowej dziewczynce…
Powieść balansuje na krawędzi baśni, co jest bardzo ciekawym urozmaiceniem fabuły. Metafizyczne elementy bardzo dobrze harmonizują ze swojskimi opisami polskiej wsi i jej mieszkańców. Ten motyw jest dość popularny w twórczości autorki. Nie bez wpływu jest tu z pewnością miejsce jej obecnego zamieszkania. Dodaje to jej twórczości charakterystycznego sznytu. Zresztą elementy magiczne też już pojawiały się w twórczości Grabowskiej. Główny bohater stojący w opozycji z pozostałymi postaciami – idący pod prąd własną drogą, to również nie nowość w jej powieściach. Mimo tych podobieństw, opowieść o Alicji wciąga czytelnika i budzi ogromną ciekawość na ciąg dalszy. Nie można powiedzieć, że jest kalką, chociaż czasami czytelnikowi wydaje się, że dobrze wie co czeka bohaterów na następnej stronie i tu pojawia się totalne zaskoczenie. Czyli to co lubimy w książkach najbardziej (prawda?).
Powieść mimo wszystko raczej kobieca – z pewnością bliższa czytelniczkom niż czytelnikom. Losy niepospolitej Alicji możemy śledzić na tle dość odległej nam epoki, co zawsze jest wartością dodaną. Móc przyjrzeć się z bliska społeczeństwu żyjącemu ponad 100 lat temu jest intrygujące, szczególnie gdy opowieść snuta jest tak malowniczo, jak w wykonaniu Ałbeny Grabowskiej. Poza tym, możemy się domyślać, że burzliwe losy jakie czekają główną bohaterkę, będą mieć duży związek ze zmianami społecznymi, jakie będą mieć miejsce. Lekka, ale z pewnością nie sztampowa i nijaka powieść kobieca. Dobra rozrywka, zarówno na urlop na plaży, jak i na deszczowe popołudnie w domu.
piątek, 16 czerwca 2023
„Schronisko które przetrwało” – Sławomir Gortych
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Cykl: Karkonoska seria kryminalna (tom 2)
Seria: Ślady zbrodni
Data wydania: 2023-04-26
Liczba stron: 448
ISBN: 9788327164032
„Schronisko które przetrwało” to książka, na którą czekałam od kiedy przeczytałam pierwszą część trylogii. Niezmiernie się cieszę, że przede mną jeszcze jedna część. Moja fascynacja górami nie trwa wprawdzie długo, ale przybiera na intensywności. A dopóki nie zaplanuję i nie zrealizuję kolejnej „wyprawy”, pozostaje mi czytanie o górach. Nie ukrywam, że Sławomir Gortych pisze bardzo malowniczo i jego powieści inspirują do odwiedzania i odkrywania nowych zakątków. Mam coraz większą chęć odwiedzić Śnieżne Kotły i zahaczyć o Odrodzenie…
Schronisko to, ma bardzo burzliwą i bogatą historię. Wspomnieć należy chociażby fakt, że to tam urządzano obozy dla członków Hitlerjugend, a odwiedziny prominentnych nazistów były niemalże na porządku dziennym. Gdy dodamy tajemniczy okres powojenny, kiedy budynek stał zamknięty na głucho i nic nie wiemy o tym okresie, zaczyna wyłaniać się dość mroczny wizerunek miejsca. Podobnie jak historia Gortycha, który tym razem zaczyna swoją opowieść w 1943 roku, kiedy to trójka młodych nazistów szykuje się do akcji dywersyjnej, mającej doprowadzić do katastrofy kolejowej. Wprawdzie nie wszystko poszło po ich myśli, jednak nie uniknięto ofiar śmiertelnych. Jedną z nich był młody pomocnik kolejarza, którego oskarżono o niedopełnienie swoich obowiązków i na którego spadła cała wina. 60 lat później przeszłość wydaje się nadal mieć wpływ na jego wnuczkę Justynę, której nie wiedzie się najlepiej. Okoliczności sprawiają jednak, że młoda kierowniczka Odrodzenia ma szansę oczyścić imię swojego dziadka i w końcu z czystym sumieniem ruszyć naprzód…
Druga część cyklu różni się od poprzedniej. Historia zdecydowanie bardziej dominuje fabułę. Przyznam, że z początku trochę mi to przeszkadzało, gdyż nastawiłam się na powieść podobną do pierwszej. Finalnie jednak uważam, iż opowieść jest bardzo spójna i nic bym w niej nie zmieniła. Tym razem mamy też do czynienia z większą ilością wątków kryminalnych – bywa groźnie, brutalnie i niebezpiecznie, co powoduje, iż kolejne kartki książki szybciej umykają. Nie brak również odniesień do „Schroniska, które przestało istnieć” i jego bohaterów. W końcu to sąsiedzi Justyny Skały i jej dobrzy przyjaciele, na których zawsze może liczyć i którzy pomogą zrealizować jej plan.
Autor – pasjonat Karkonoszy – ponownie zabrał czytelników na ciekawą i pouczającą wędrówkę po tych niesamowitych rejonach, przedstawiając nie tylko ich współczesne piękno, ale i przywołując tajemniczą i ciekawą przeszłość, która ciągle jeszcze skrywa sporo zagadek.
Myślę, że seria Sławomira Gortycha jest obowiązkowym uzupełnieniem wędrówek do Karpacza czy Szklarskiej Poręby. Mam cichą nadzieję, że w końcu uda mi się spotkać w Karkonoszach nie tylko Ducha Gór, ale i Sławka Gortycha, który z pewnością będzie mieć swój udział w planowaniu mojej kolejnej wędrówki po górach. Polecam wszystkim pasjonatom gór.
sobota, 10 czerwca 2023
„Aktoreczka” – Barbara Wysoczańska
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2023-05-17
Liczba stron: 492
ISBN: 9788382806847
Najnowsza książka Barbary Wysoczańskiej była dla mnie ogromną niespodzianką, gdyż zanim pojawiła się w księgarniach, nie widziałam ani zapowiedzi, ani reklam. Trochę mnie to dziwi, gdyż mimo niewielkiego literackiego doświadczenia, autorka ponownie udowodniła, że potrafi pisać – i to bardzo dobrze. Po raz kolejny powtórzę, że wróżę jej sukces literacki, gdyż wstrzeliła się w popularny ostatnio nurt literatury kobiecej z historią w tle. Wracając jednak do książki. W typowym dla autorki stylu, jednak inna niż poprzednie. Na pierwszy plan wysuwa się bowiem postać męska, chociaż partneruje jej bardzo ciekawa kobieta…
Powojenny Nowy Jork stał się nowym domem dla Konrada Rogowskiego i jego najbliższych. Tylko czy aby na pewno czuje się tam jak w domu? To raczej bezpieczny azyl, w którym może realizować swój plan. A obok zapewnienia chorej córce odpowiednich warunków, by wróciła do względnej równowagi po traumatycznych przeżyciach, mężczyzna chce przede wszystkim znaleźć odpowiedzialnego za śmierć żony i chorobę córki ss-mana, by pociągnąć go do odpowiedzialności. Pomocy będzie szukać u bardzo popularnej „Aktoreczki”, która również jest Niemką, chociaż swoje pochodzenie trzyma przed wszystkimi w tajemnicy.
Nowatorskie podejście do fabuły było miłą odmianą od dotychczasowych powieści Barbary Wysoczańskiej, która przyzwyczaiła już swoje czytelniczki do pewnych schematów. Wprawdzie tło historyczne jest dość mocno zarysowane i bazuje na powojennych losach polskich emigrantów, którzy znaleźli schronienie w Ameryce, jednak z pewnością nie jest to pełna faktów powieść historyczna. Tę nową codzienność zwykłych ludzi, pisarka zestawia na zasadzie kontrastu z luksusową i bajkową codziennością gwiazd z pierwszych stron gazet. Spotkanie Konrada z Lauren Evans pokazuje obojgu jak diametralne są to różnice, a jednocześnie uświadamia im, że nic nie jest idealne i paradoksalnie brakuje im tego samego. Czy będą w stanie pomóc sobie nawzajem?
„Aktoreczka” to intrygująca opowieść o wartkiej i wciągającej akcji, w której napięcie jest stopniowane, by wzorcowo osiągnąć punkt kulminacyjny. Nie będę ukrywać, że fabuła wciągnęła mnie bez reszty – ponownie... To opowieść o tym, że każdy nosi w sobie mniejsze lub większe traumy, które determinują jego życie, a tylko od nas zależy, czy je zdominują. Prędzej czy później każdy dochodzi do momentu, w którym musi odpowiedzieć sobie, czy nie lepiej przestać skupiać się na przeszłości i zacząć pogodnie patrzeć w przyszłość. Ponieważ jest to literatura kobieca, to nie obędzie się bez tematu miłości. Jednak temat ujęty został z zupełnie innej perspektywy i spodziewać się możemy kilku zaskoczeń. Polecam „Aktoreczkę” czytelniczkom lubiącym dobrą literaturę i historie miłosne na poziomie. Już czekam na kolejna powieść Wysoczańskiej i niesamowicie ciekawi mnie, co tym razem przygotuje dla swoich wiernych fanek.






