sobota, 20 czerwca 2026

„W korzeniach wierzb” – Agnieszka Kuchmister

Wydawnictwo: Książnica
Data wydania: 2023-04-12 
Liczba stron: 320 
ISBN: 9788327163561

Do zakupu tej książki zachęcił mnie bardzo intrygujący opis na portalu książkowym. Był on na tyle zachęcający, że postanowiłam zrobić wyjątek dla nowej autorki i to mimo pokaźnej kolejki książek z „pierwszego wyboru” do przeczytania. Niestety, oczekiwania minęły się z rzeczywistością.

„W korzeniach wierzb” opowiada historię rodziny, która po drugiej wojnie światowej została przesiedlona ze wschodu na Dolny Śląsk. Rodzice i dwie córki musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Na pewno dla nikogo nie był to łatwy czas – ani dla dzieci, ani dla dorosłych. Jednakowoż, chyba najlepiej poradziła sobie z tą sytuacją najmłodsza dziewczynka – Lala. I chociaż ojciec uciekał w alkohol, matkę za dnia i w nocy nawiedzały okropne sny przez które postradała zmysły, a starsza siostra dosłownie uciekła ze Złej Wsi do miasta, to Lala potrafiła znaleźć tam jakoś swoje miejsce. Mimo, iż nie zawsze „wygodne”, to jednak jej. Bliskość natury, tajemnice, które kryły się w sąsiednich, przepastnych lasach, wreszcie ogromna wyobraźnia dziewczynki, nadały rytm jej nowej egzystencji.

Opis zachęcał historią opartą na faktach z elementami metafizyki i realizmu fantastycznego. Pomyślałam, że może to być ciekawa mieszanka. Niestety, proporcje i natężenie elementów nie bardzo ze sobą współgrały. Fakty historyczne związane z Dolnym Śląskiem zeszły na bardzo daleki plan. Owszem, czegoś na temat ciemnej strony drugiej wojny światowej można się dowiedzieć, jednak są to bardzo ogólne i raczej powszechnie znane fakty. Metafizyka i fantastyka – pojawiły się owszem, jednak przybrały bardzo pesymistyczny charakter. Fabuła przytłacza, dołuje i męczy. Wszystko jest tam takie ciężkie, siermiężne, naturalistyczne. Egzystencja bohaterów to codzienna męczarnia, bez światełka w tunelu. Wpływa to bardzo negatywnie na odbiór powieści.

Dość zaskakującym elementem fabuły jest wątek kryminalny, który opis książki w zasadzie pominął. Codzienność bohaterów „ubarwia” seria morderstw. Przynajmniej pojawiają się jakieś inne emocje, które przełamują monotonię. Chociaż cały czas są one po tej negatywnej stronie. Brak tu pozytywów dla równowagi. Odnoszę wrażenie, że ta seria morderstw dominuje całą historię i to one wysuwają się na pierwszy plan. Czy to źle? Cóż, po prostu nie tego się spodziewałam.

Reasumując, gdybym miała ocenić tę książkę jako całość, to niestety nie wypadłaby ona zbyt dobrze. Dawno się tak nie umęczyłam przy czytaniu, a liczyłam na jakąś oryginalną odskocznię, która zajmie mnie i pochłonie na całego. Nie wiem nawet komu mogłabym polecić tę powieść, więc nie polecam. Niestety, raczej mało prawdopodobne, że w bliższej lub dalszej przyszłości przeczytam inną książkę autorki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie.