Wydawnictwo: Manufaktura Tekstów
data wydania: 2025-12-05
Liczba stron: 322
ISBN: 9788397530515
Podejrzewam, że większość czytelników sięgnęła po tę książkę ze względu na nazwisko autora, który przyzwyczaił swoich fanów do określonego stylu i jeśli chodzi o gatunki, to raczej do sensacji i kryminałów. Z tego względu nie dziwni dość niska ocena tej powieści. Zresztą, ja również mam problem, by ocenić tę książkę w skali 1-10. Nie ukrywam, że opowieści o nieprawdopodobnej przyszłości, w której technologiczne wynalazki zdominowały rzeczywistość nie są moją bajką. Jednakowoż, lubiąc zaskoczenia i niespodzianki jakie szykują autorzy, po których książki sięgam najchętniej, postanowiłam mimo wszystko przeczytać „Algorytm”.
W (nie)dalekiej przyszłości życie na ziemi staje się coraz trudniejsze – to jakby nic nie powiedzieć. Niewyobrażalna skala zmian klimatycznych powoduje masowe migracje w celu znalezienia choć trochę lepszego miejsca do życia. Ale ponieważ wszystko ma swoje granice – ląd w końcu również. Tych lepszych miejsc zaczęto szukać na innych planetach. I tak lot na Marsa po lepsze życie zdeterminował działania mieszkańców ziemi. Oczywiście nie każdy mógł się tam przenieść.
Dla głównej bohaterki Zoyi Goulden była tylko jedna szansa. Zostać surogatką na Marsie i po wydaniu na świat czwórki potomstwa, które zasili i zróżnicuje społeczność, dostać azyl. Bonusem była możliwość ściągnięcia na czerwoną planetę dwóch osób. Zoya miała jednak tylko brata. Najpierw trzeba był przejść bardzo restrykcyjne testy. Wyjątkowej dziewczynie jednak się udało. Czy Mars okaże się „rajem” dla „ziemian”?
Miłośnicy powieść futurystycznych i SF pewnie byliby zachwyceni fabułą książki. Ja również doceniam pomysłowość autora, która nieraz mnie mocno zaskoczyła. Dla mnie jednak była to wizja zdecydowanie postapokaliptyczna, a takich doznań raczej wolę unikać w literaturze i filmie. Działają dość pesymistycznie, a czytanie ma być przyjemnością.
Oczywiście najbardziej zaciekawił mnie wątek głównej bohaterki, której mocno kibicowałam. Czyli ta najbardziej ludzka z ludzkich część historii. Także ta… powiedzmy – miłosna. Ciekawym było to, jak odnajduje się w tak różnych i skrajnych warunkach. Z kolei czytanie o hybrydach, botach, sztuczniakach i innych wynalazkach, bywało dość irytujące. Potwierdziłam swoje upodobania czytelnicze w 100%.
Reasumując: miłośnicy SF powinni być ukontentowani „Algorytmem”, gdyż przenikliwa wyobraźnia autora nie zna granic. Ja wolałabym w książce trochę więcej realizmu, elementów organicznych i analogowych. No i zabrakło mi trochę bardziej jednoznacznego zakończenia w odniesieniu do głównych bohaterów, których wątek – dla mnie osobiście – był najciekawszym elementem książki. Najzwyczajniej w świecie chciałabym wiedzieć „co u nich”. To mogłoby dla takich czytelników jak ja, mocno podnieść ocenę całości.
sobota, 9 maja 2026
„Algorytm” – Krzysztof Koziołek
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie.