Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2024-01-16
Liczba stron: 408
ISBN: 9788383521701
Czasami sięgam po książki nieznanych autorów, bo po prostu coś mnie do nich przyciąga. W tym wypadku była to obłędnie kolorowa okładka oraz tytuł. Zachęcona do przeczytania okładkowego opisu, poczułam, że chcę kupić tę książkę – mimo, że na półce czeka cała masa innych. Muszę stwierdzić, że powieść jest bardzo zaskakująca i mocno przewyższa „reklamę”.
Antykwariat to rodzinna firma prowadzona od trzech pokoleń. Założycielem był dziadek Teofil, po nim odziedziczyła go córka Anna, która z kolei zostawiła go swojej córce Agnieszce i to właśnie ona jest główną bohaterką książki. Bohaterkę poznajemy na różnych etapach życia, począwszy od bardzo wczesnego dzieciństwa. Każdy opisywany epizod z jej życia wiąże się bezpośrednio z cennym dla niej przedmiotem z przeszłości. Nierzadko są to prawdziwe antyki, jednak dla Agnieszki mają przede wszystkim wartość sentymentalną, gdyż wiążą się z różnymi bliskimi jej osobami lub wydarzeniami. I tak przy okazji „obcowania” z nimi, w przypływie jakichś silniejszych emocji, dziewczyna we śnie poznaje historię danego przedmiotu i jego pierwszej właścicielki. Bo tak się złożyło, że wszystkie te rzeczy należały kiedyś do bardzo silnych, damskich osobowości – nieważne czy to szylkretowa spinka, czy wojskowe amerykańskie glany albo srebrne pióro.
I tak, kolejne rozdziały ukazują życie Agnieszki w kilkuletnich odstępach. Wczesne dzieciństwo przechodzi w późniejsze, następie jest nastolatką przechodzącą etap buntu; studentką z wielką pasją i ideałami; młodą kobietą, która zakłada rodzinę i w końcu sama staje się matką. Te wszystkie wątki biograficzne uzupełniane są historyjkami z przeszłości – bliższej i dalszej. Czasem takimi sprzed zaledwie kilkudziesięciu lat, a czasem sprzed kilku lub kilkunastu tysiącleci!
Z każdej podróży w czasie Agnieszka zachowuje coś dla siebie, co ją inspiruje lub wspiera i niejako kieruje ją na właściwe tory w szczególnie trudnych chwilach. Przeszłość płynnie uzupełnia przyszłość. Z punktu widzenia czytelnika jest o tyle ciekawiej, że książka zyskuje jakby kolejne główne bohaterki, które grają w fabule pierwsze skrzypce i którym autorka spokojnie mogłaby poświęcić pełnowymiarową książkę.
„Antykwariat cudzych wspomnień” to w pewnym sensie powieść historyczna z duszą i wątkami feministycznymi. Oparta na wielu faktach i inspirująca do poszerzania swojej wiedzy w konkretnym temacie. Siłą rzeczy, autorka najbardziej bazuje na polskiej historii XX wieku, co akurat dla mnie jest zawsze zaletą. Oryginalny pomysł na fabułę zasługuje na szczególne uznanie. Bojowniczkom o „prawa kobiet” powinien przypaść do gustu motyw „silnej i wyjątkowej kobiety swoich czasów”, która je wyprzedzała czasem o całe dekady, nierzadko jednak zyskiwały (na szczęście!) uznanie już w swojej epoce, co było bardzo budujące.
Muszę zwrócić większą uwagę na inne powieści autorki. Kto wie, może kiedyś wrócę do twórczości Weroniki Wierzchowskiej… To pierwsze spotkanie pozostawiło bardzo przyjemne odczucia i zasiało chęć na więcej. Polecam.
piątek, 17 października 2025
„Antykwariat cudzych wspomnień” – Weronika Wierzchowska
niedziela, 12 października 2025
„Bez miłości” – Zofia Mąkosa
Wydawnictwo: Książnica
Cykl: Pomiędzy (tom 2)
Data wydania: 2025-06-04
Liczba stron: 336
ISBN: 9788327168634
W drugim tomie zwyczajowo następuje kontynuacja wątków zapoczątkowanych w pierwszej części cyklu. Tak więc, Weronika decyduje się na małżeństwo z rozsądku, wchodząc tym samym do niemieckiej rodziny, co obiektywnie może mieć sporo plusów, mimo oczywistych minusów. Jednak przez swój charakter i upór odnajduje swoje miejsce i z każdym dniem jej pozycja umacnia się. Wątek dotyczący Joanny również związany jest ze sferą uczuciową. Zauroczenie Stanisławem nie chce osłabnąć, jednak rozsądek nakazuje się rozglądać za innymi „apsztyfikantami”. Młoda kobieta wykorzystuje okazję by sprawdzić swoje uczucia. Jednocześnie stawia na samorozwój i zdaje maturę. Poza tym kontynuuje swoją działalność wywiadowczą…
Niebywałą zaletą cyklu jest możliwość obserwowania zmian historycznych i codziennego życia społecznego z początku ubiegłego stulecia na terenach przygranicznych. Powieści pisane przez historyczki mają tę zaletę, że w bardzo przystępny sposób można przyswoić wiele faktów ale i ciekawostek historycznych. Minusem może być fakt, że trochę brakuje lekkości pióra. Przy pierwszym tomie chyba tak tego nie odczuwałam (a może już zapomniałam…). Jednak teraz miałam wrażenie, że obserwuję bohaterów z bardzo daleka i dochodzi do mnie tylko ta powierzchowna warstwa.
Czytając powieści niektórych moich ulubionych autorek, odczuwam emocje, które towarzyszą bohaterom, niemal tak jakbym znajdowała się w samym środku fabuły i trzymała ich za rękę. W tym przypadku czułam się jakbym czytała relację albo sprawozdanie i to dość rzeczowe. Autorka punktuje, wymienia, stwierdza. Dość chłodno. Nie wiem skąd ta zmiana. Brak serca do kolejnej części cyklu? Może ogólnie… do kolejnej książki? Niestety, nie była to porywająca lektura. Ot, po prostu przeczytana/odczytana książka. Oczywiście, jeśli się pojawi, sięgnę po kolejny tom serii, by móc zamknąć otwarte wątki z drugiej części, jednak jakoś wiele sobie po nim nie obiecuję. Szkoda.
niedziela, 5 października 2025
„Drabina” – Eugenia Kuzniecowa
Wydawnictwo: Znak
Tytuł oryginału: драбіна
Data wydania: 2024-02-05
Liczba stron: 304
ISBN: 9788324068272
Debiut Eugenii Kuzniecowej bardzo przypadł mi do gustu. Jej kolejna książka też zrobiła na mnie duże wrażenie, chociaż jest zupełnie inna. Fajnie, że autorka nie powiela schematów. Mimo małego doświadczenia, ma swój wyczuwalny styl, który bardzo dobrze się przyswaja. Tym razem tematyka trudniejsza, ale dzięki humorowi i lekkości pióra, nie tak przytłaczająca jakby można było się spodziewać.
Tolik zawsze marzył o swoim domu w Hiszpanii i kiedy to marzenie udało mu się zrealizować, wybuchła wojna w Ukrainie. Zanim tak naprawdę poczuł, że ma to swoje miejsce, do domu przyjechali nowi lokatorzy – jego mama, siostra z koleżanką, ciotka i wuj oraz dwa koty i pies. Oczywiście, nie negował ani przez chwilę konieczności pomocy bliskim – to było naturalne, że z nim zamieszkają, jednak nie ukrywajmy: okoliczności obiektywnie zaczęły być mocno uciążliwe. Do tego stopnia, że Tolik do swojego pokoju zaczął wchodzić po drabinie, by mieć chociaż trochę prywatności.
Lubię książki, których fabuła bazuje na doświadczeniu i konkretnej wiedzy, a kto lepiej napisze powieść dotyczącą spraw Ukraińców niż właśnie Ukrainka. Z tego co widzę, najnowsza powieść, autorki, która wyjdzie w listopadzie, również dotyczy spraw Ukrainy. Myślę, że to bardzo dobre posunięcie. Propagowanie wiedzy na temat pewnych zjawisk i problemów społecznych to jedna z funkcji literatury. Lubię kiedy powieści mają drugie dno i nie są tylko i wyłącznie fikcją literacką. Coś czuję, że Kuzniecowa swoim posunięciem zajęła pewną niszę na rynku literackim.
„Drabina” nie skupia się jednak na okrucieństwie i brutalnej stronie wojny. Informacje z frontu przemycane są bardzo oszczędnie w tle historii. W powieści przedstawiono jednak „dramat” jednostki – czy raczej jednostek, gdyż każdy z bohaterów przeżywa nową dla niego sytuację w zupełnie odmienny sposób. To wszystko skonfrontowane jest również z postawą głównego bohatera – introwertyka, który nie ukrywa, że boi się walczyć. Wszyscy muszą jakoś odnaleźć się w tej nowej sytuacji, znaleźć swoje miejsce i odnaleźć także cel swoich działań. Wkrótce, za jakiś czas, gdy już codzienny widok na hiszpańską winnicę po sąsiedzku, chociaż w pewnym stopniu „zaleczy” skołataną psychikę.
Czego nauczą się o sobie i o relacjach z bliskimi? Jakie korzyści przyniesie im ta – kolokwialnie mówiąc – niekorzystna sytuacja? Tego wszystkiego dowiecie się z powieści pt. „Drabina”. Humor i dowcip w odpowiedniej – wyważonej – dawce sprawi, że lektura mimo wszystko będzie przyjemnością. Polecam!
piątek, 3 października 2025
„Sekta egoistów” – Éric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak Literanova
Tytuł oryginału: La secte des egoistes
Data wydania: 2015-11-02
Data 1. wydania: 1994-01-01
Liczba stron: 208
ISBN: 9788324035304
Jakiś czas temu kupiłam kilka książek Schmitta, których jeszcze nie przeczytałam – „hurtowo”, od jednego sprzedawcy. Przy wyborze kierowałam się tylko tytułem, którego jeszcze nie znałam.
Co jakiś czas – między dłuższymi lekturami – sięgam po jakiś „przerywnik”. Przerywnik, gdyż w większości są to raczej krótkie utwory. Tym razem wybór padł na „Sektę egoistów”, czyli debiut autora. Dobrze, że nie była to jego pierwsza książka, którą przeczytałam. Mogłabym nie poznać kolejnych – już wspaniałych historii.
„Sekta egoistów” opisuje fascynację autora i narratora w jednej osobie, znalezioną przez przypadek wzmianką o nietypowym nurcie filozoficznym stworzonym przez tajemniczego założyciela Sekty Egoistów. Nurt ten zakłada, że najważniejszym jest poznanie samego siebie i to na tym powinien skupić się człowiek. Być może, w innych okolicznościach, bohater informacje te puściłby mimo… oka, ale tym razem trafiły na podatny grunt. Był on już tak znużony żmudnymi badaniami do pracy doktorskiej, że zrobiłby wszystko dla jakiejkolwiek odmiany. Nawet nie zauważa, kiedy nowe „badania” nad sektą egoistów stają się jego obsesją i całkowicie dominują codzienność.
Niewiarygodne, jak ta debiutancka powieść różni się od kolejnych książek autora. Niestety, jest mocno nużąca i męcząca. Pomijam już dość specyficzną, filozoficzną tematykę. Brak tu typowych dla Schmitta zaskoczeń, polotu i lekkości pióra. Przeczytałam, bo z zasady kończę zaczęte książki. Poza tym Schmitt należy do moich ulubionych pisarzy – niestety przyjemności niewiele. Wytrwałam przez ciekawość i nadzieję na pointę. Niestety, nastąpiło rozczarowanie. Ale… przymknę oko.


